W świecie czerwonego dywanu nie ma miejsca na bladość. Gdy słońce odpoczywa, gwiazdy błyszczą dzięki sprytnemu trikowi prosto z kosmetyczki — samoopalaczowi. Ale nie byle jakiemu! Gdy chodzi o złocistą, równomierną opaleniznę bez smug i pomarańczowych wpadek, celebrytki sięgają po produkty klasy premium. Bo jeśli Jennifer Lopez czy Hailey Bieber lśnią na ściance jak posągi greckich bogiń, to zapewne mają w tym sekretny udział ich ulubione samoopalacze. Czy można wyglądać jak z wakacji na Bora-Bora, nie wychodząc z łazienki? Ano można. A my zdradzimy Ci, jak to zrobić.
Dlaczego gwiazdy kochają samoopalacze?
Przede wszystkim — wygoda i bezpieczeństwo. W dobie rosnącej świadomości na temat szkodliwości promieniowania UV, samoopalacz to złoty środek dla wszystkich, którzy chcą wyglądać jak po tygodniu na Malediwach, ale jednocześnie nie planują spacerów w solarium. Dodatkowo, produkty z wyższej półki oferują nie tylko efekt opalenizny, ale również pielęgnację skóry. Nawilżają, odżywiają, a często działają jak tarcza antyoksydacyjna. Gwiazdy takie jak Kim Kardashian czy Selena Gomez wielokrotnie wspominały, jak ważne jest dla nich połączenie piękna i troski o skórę. Można być opaloną i odpowiedzialną. Proste, prawda?
Top 5 ulubionych samoopalaczy gwiazd
Nie musisz być paparazzi, by wiedzieć, co trzyma w łazience Chrissy Teigen. Oto lista hitów, po które sięgają celebrytki, gdy chcą wyglądać jak milion dolarów bez wydawania miliona dolarów.
- St. Tropez Self Tan Express — kultowy klasyk, który działa szybko i bez kompromisów. Trzymasz godzinę — jesteś lekko muśnięta słońcem. Trzymasz trzy — gotowa na Oskary. Rihanna podobno stosuje go przed każdą galą.
- Isle of Paradise Self Tanning Drops — krople do mieszania z balsamem, czyli opalenizna szyta na miarę. Zendaya je uwielbia i nic dziwnego — efekty są delikatne, ale zauważalne.
- Tan-Luxe The Water — samoopalacz w formie wody? Tak, i Olivia Palermo mówi, że nie zamieniłaby go na nic innego. Bez zapachu, bez smug i jeszcze nawilża. Czego chcieć więcej?
- Bondi Sands Aero — australijska marka, która podbiła serca (i skórę) hollywoodzkich gwiazd. Działa błyskawicznie i daje efekt jak po surfingu na antypodach.
- Vita Liberata Phenomenal 2–3 Week Tan Mousse — kiedy chcesz, żeby efekt był długotrwały. Kate Hudson mówi, że ten samoopalacz to jej tajna broń przed wielkimi wyjściami.
Jak używać samoopalacza jak celebrytka?
Nałożenie samoopalacza to sztuka. A każda artystka (nawet amatorka) musi mieć swoje triki. Gwiazdy stosują kilka złotych zasad: peeling dzień wcześniej, dobre nawilżenie suchych partii ciała (łokcie, kolana i kostki potrafią wszystko zepsuć), a do tego rękawica do aplikacji. Dzięki niej nie tylko unikasz plam, ale też nie kończysz z dłońmi jak marchewka.
I najważniejsze: cierpliwość! Nie wkładaj białej sukienki 10 minut po aplikacji, bo może zamienić się w tygrysie cętki. Jeśli chcesz wyglądać jak Margot Robbie na premierze, daj skórze czas na rozwinięcie barw.
Samoopalacz, czyli nowy must-have w Twojej kosmetyczce
Jeszcze niedawno samoopalacze kojarzyły się z ostrym zapachem i niepewnym efektem. Dziś – dzięki postępowi technologii i rekomendacjom celebrytów – są synonimem luksusu w butelce. I co najważniejsze, możesz osiągnąć ten efekt bez wizyty u kosmetyczki. Gwiazdy nie ukrywają: ich ulubiony samoopalacz gwiazd to obowiązkowy element pielęgnacyjnej rutyny, zwłaszcza przed eventami, sesjami zdjęciowymi czy milionami selfie.
Zatem, jeśli chcesz, by Twoja cera wyglądała jak po miesiącu na jachcie u Leo DiCaprio, a nie jak po zimowym Netflixie pod kocem – wiesz, co robić. Sięgnij po ulubiony samoopalacz gwiazd, zrób peeling, rozsmaruj równomiernie i pozwól magii działać.
Nie musisz być gwiazdą, by wyglądać jak gwiazda. Wystarczy kilka kropel samoopalacza, odrobina luzu i chęć zabłyśnięcia. Niech Twoja opalenizna mówi: nic nie robiłam, po prostu tak wyglądam. Bo w końcu, jak powiedziała kiedyś Marilyn Monroe: Czasem trzeba po prostu się opalić (samoopalaczem), iść na zakupy i udawać, że spotykasz paparazzi przez przypadek.