Kiedy myślimy o Liverpoolu, do głowy przychodzi nam wiele rzeczy – The Beatles, piękne widoki nad rzeką Mersey, oraz oczywiście – piłka nożna. Klub z czerwonej części miasta, Liverpool FC, przyzwyczaił swoich kibiców do emocji, dramatów i – na szczęście – czasem także trofeów. Rok 2023 nie był inny. Zresztą, jakim może być sezon, gdy menadżerem pozostaje ekscentryczny Jürgen Klopp, a w składzie wciąż przewijają się nazwiska, które potrafią wywołać przyspieszone bicie serca u niejednego fana? Czas więc spojrzeć na najnowsze rankingi Liverpool oraz przeanalizować formę drużyny w Premier League i Europie. Gotowi? Zróbcie sobie herbatę i zaczynamy!
Premier League – czyli rollercoaster na angielski sposób
Sezon 2023 w Premier League mógł przyprawić kibiców Liverpoolu o niemałe palpitacje. Z jednej strony: koncerty ofensywne z udziałem Mohameda Salaha, Darwina Núñeza i cudownego powrotu formy Diogo Joty. Z drugiej jednak – pojedynki, w których drużyna potrafiła przegrać z ekipami klasy średniej, sprawiając, że kibice rwali włosy z głowy szybciej niż fani „Gry o Tron” przy ostatnim sezonie.
Mimo to „The Reds” utrzymywali się w ścisłej czołówce tabeli, rywalizując zaciekle z Arsenalem, Manchesterem City i odrodzonym Manchesterem United. Ostateczny wynik? Górna część tabeli, ale z uczuciem niedosytu, że „gdyby tylko…” – i tu można wstawić dowolne sytuacje: mniej kontuzji, więcej skuteczności, mniej VAR-u.
Europa, czyli powrót na kontynentalne salony
Po roku nieobecności w Lidze Mistrzów, Liverpool musiał zadowolić się Ligą Europy. „Zadowolić się” to jednak złe określenie – Klopp z drużyną potraktowali te rozgrywki jak szansę na rehabilitację i pokazanie światu, że czerwony Liverpool nadal ma europejskie ambicje.
Faza grupowa? Formalność. Rywale z różnych części kontynentu – od temperamentnych Greków po solidnych Belgów – nie mieli zbyt wiele do powiedzenia. Forma wiosną? Również obiecująca. Nawet rezerwowi zaczęli błyszczeć, a młodzież dostała szansę na międzynarodowe szlify. Dla fanów była to przyjemna odmiana po kilku sezonach intensywnego futbolowego stresu.
Gwiazdy drużyny – kto świeci najjaśniej, a kto potrzebuje nowego zasilacza
Choć Salah wciąż przyciąga uwagę nie tylko obrońców, ale i kamer telewizyjnych, to tegoroczny sezon był również okresem rozbłysków zupełnie nowych gwiazd. Harvey Elliott coraz śmielej wchodził w buty lidera środka pola, natomiast Luis Díaz przypomniał kibicom, dlaczego Klopp zapragnął go w składzie jak dzieci czekolady w święta.
Za to Darwin Núñez… cóż, bywał równie przewidywalny jak pogoda w Anglii. Jego mecze to emocjonalna sinusoida – od spektakularnych bramek po zagubione podania jak odcięte Wi-Fi. A defensywa? Alisson jak zawsze światowy poziom, a reszta – cóż, tam jest jeszcze trochę do zrobienia. Van Dijk nie jest już niezniszczalnym tytanem, ale nadal potrafi zamienić się w mur berliński, gdy trzeba.
Analizy statystyczne, czyli liczby też mają głos
Jeśli wierzyć statystykom, Liverpool w 2023 roku najczęściej wygrywał mecze, w których oddawał więcej niż 15 strzałów na bramkę. No cóż, geniuszu matematycznego do tego nie trzeba – kto więcej próbuje, ten więcej trafia. Co ciekawe, zespół pokazał także jedną z najwyższych efektywności wykorzystywania stałych fragmentów gry w całej lidze. W skrócie: rożne rządzą.
Wskaźniki expected goals (xG) zdradzają jedno – Liverpool miał potencjał, by zdobyć więcej punktów niż faktycznie udało się na boisku. Czyżby problem z koncentracją? A może zwykły pech? Cóż, raz piłka chce wpaść do siatki, a raz odbija się od słupka jak od murka na boisku osiedlowym.
Światełko w tunelu – transfery i przyszłość
Mimo pewnych problemów, przyszłość maluje się raczej w kolorze czerwonym – i to nie dlatego, że to barwa koszulek. Trwają prace nad wzmocnieniami, na radarze Liverpoolu znajdują się młode talenty z całej Europy (czytaj: kolejna fala nieznanych, ale obiecujących Norwegów i Portugalczyków).
Poza tym nie zapominajmy, że Klopp nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. W końcu to on sprawił, że piłkarze potrafili przejść od „średniaków” do finalistów Ligi Mistrzów. I może nie ten sezon, ale kolejny? Jak mówią starzy kibice – z Liverpoolem nigdy nie wiesz, co dostaniesz. Trochę jak z jajkiem niespodzianką, tylko tutaj zabawka czasem potrafi strzelić gola w doliczonym czasie.
Na zakończenie warto dodać, że rankingi Liverpool pokazują jedno – mimo wzlotów i upadków, klub ten nadal pozostaje w grze o najwyższe cele. Czy to statystyki, analiza formy czy po prostu magia Anfield – Liverpool nadal potrafi rozgrzać serca fanów.
Choć sezon 2023 miał swoje wyboje, to Liverpool nie traci swojego uroku. Drużyna pokazała charakter, determinację i – co nie mniej ważne – potrafiła rozbawić fanów na Twitterze, nawet po bolesnej porażce. To coś, czego nie uczysz się na treningach – to liverpoolska dusza. A przed nami kolejne miesiące emocji, nerwów, euforii i – kto wie – być może kolejny puchar do klubowej gabloty. Bo jednego możemy być pewni – z Liverpoolem nigdy nie jest nudno.