Site Overlay

Jannik Sinner: Pochodzenie, Rodzina i Droga do Sukcesu

Kiedy patrzysz na Jannika Sinnera – tego rudowłosego wirtuoza kortu – możesz pomyśleć, że urodził się ze złotą rakietą w ręce i od piątego roku życia serwował piłki z prędkością dźwięku. Jednak rzeczywistość jest dużo ciekawsza (i bardziej „alpejska”), czego dowodem jest jego zaskakujące pochodzenie, rodzina i, nie oszukujmy się, całkiem filmowa droga do sukcesu. Więc zrób sobie kawę lub herbatę i wyrusz z nami na przygodę śladami jednego z najciekawszych tenisistów XXI wieku!

Dzieciak z Dolomitów

Jannik Sinner urodził się 16 sierpnia 2001 roku w niewielkiej miejscowości San Candido, położonej w sercu włoskich Dolomitów. Jeśli nie macie w głowie dokładnej mapy Tyrolu Południowego, to wyobraźcie sobie idylliczne górskie miasteczko, gdzie świstaki mówią „buongiorno”, a dzieci od małego uczą się dwóch języków: włoskiego i niemieckiego. Tak, dobrze przeczytaliście – Jannik dorastał dwujęzycznie, co zresztą idealnie pasuje do jego wszechstronności na korcie. Jannik Sinner pochodzenie zawdzięcza mieszance kultury włoskiej i niemieckiej, co czyni go kimś więcej niż tylko obywatelem świata – to człowiek hybryda!

Rodzina, czyli pierwsza drużyna

Rodzina Sinnerów to nie klan celebrytów obecnych na czerwonych dywanach, a skromni ludzie z sercem i… dużą dawką zdrowego rozsądku. Jego ojciec Hanspeter był kucharzem w górskim ośrodku narciarskim, a matka, Siglinde, pracowała jako kelnerka. I zanim zapytasz – nie, nie popychali syna do zawodowego sportu za wszelką cenę. Wręcz przeciwnie! Ich podejście było bardziej w stylu „rób, co lubisz, ale miej z tego radość, nawet jeśli to oznacza zostanie sommelierem serów”.

W chłopięcych latach Jannik nie był wcale dzieciakiem z obsesją na punkcie tenisa. Wręcz przeciwnie – jego pierwszą sportową miłością były… narty! Mały rudzielec był mistrzem slalomu i zdobywał nawet nagrody w zawodach młodzieżowych. Rakieta pojawiła się w jego życiu dopiero później – i to trochę przypadkiem.

Od nart po korty – nietypowa droga mistrza

Jannik Sinner pochodzenie i jego górska przeszłość sprawiły, że przez długi czas bardziej interesował się ośnieżonymi stokami niż ceglanymi kortami. Dopiero około 13. roku życia postanowił zrezygnować z kariery narciarza i poświęcić się tenisie na pełen etat. Można powiedzieć, że tak jak Anakin Skywalker miał wybór między Jedi a Sithami, tak Jannik miał do wyboru narty i kort. Na szczęście Jannik wybrał tenis, a my nie musimy oglądać jego upadku do „ciemnej strony stoków”.

Już jako nastolatek zamieszkał w akademii Riccardo Piattiego – znanego guru włoskiego tenisa, a zarazem mentora wielu topowych graczy. Tam jego talent eksplodował niczym dobrze wymierzone forehandy na meczu Pucharu Davisa.

Dzięki talentowi i cebuli

Droga Sinnera na szczyt wyglądała jak skrzyżowanie hollywoodzkiej bajki z dokumentem sportowym. W 2019 roku wygrał Turniej Młodych Mistrzów NextGen ATP Finals, a potem było już tylko szybciej: pierwsze wygrane turnieje ATP, zwycięstwa nad legendami i awanse w światowym rankingu, jakby wlewał Red Bulla do bidonu.

Jednak nie wszystko przyszło łatwo. Jannik musiał zmagać się z krytyką, brakiem doświadczenia i… własną nieśmiałością. To nie jest typ sportowca, który wrzeszczy po każdym punkcie. Sinner to raczej stoicki samuraj kortu, który woli przemawiać rakietą niż słowami.

Dlaczego cały świat pokochał Jannika?

Nie tylko Włochy, ale i cały tenisowy świat dał się zauroczyć Jannikowi. Dlaczego? Otóż mamy tu człowieka, który łączy elegancję Federera, pracowitość Nadala i odrobinę młodzieńczej zadziorności Djokovicia – oczywiście w wersji bez skandali. Do tego ta charyzma, pełna skromności i nieoczywistego wdzięku. Jakby Gandalf spotkał Harry’ego Pottera i nauczył go grać w tenisa.

Jannik Sinner pochodzenie czyni z niego także idealnego ambasadora sportu – człowieka, który udowadnia, że można wybić się z małego miasta, nie zapominając przy tym skąd się pochodzi ani kim się jest.

Patrząc na jego dotychczasowe osiągnięcia, można być pewnym jednego: to dopiero początek. Sinner dopiero się rozkręca, a my możemy tylko z ciekawością i podziwem śledzić jego karierę. Jedno jest pewne – rudowłosa błyskawica z Dolomitów jeszcze nie raz zaskoczy nas swoją siłą, gracją i – nie bójmy się tego powiedzieć – serwisem godnym Thora.

Zobacz też: https://meskimokiem.pl/jannik-sinner-pochodzenie-wiek-partnerka-i-sukcesy-tenisisty/